Reyi'Daji

Data publikacji: 11-05-21
Własna długość przycięcia: 0

~twórczość GG~

Karczma tylko dla motoku w Dzielnicy Szeptów. Siódmy dzień z rzędu skulony mężczyzna siedzi w rogu i popija masirij-toka unikając pogardliwych spojrzeń przeszywających go na wylot niczym vahey'll.
Aż w końcu... tak! To ona! Radość i ulga nie trwają jednak długo, gdyż szybko zostają zagłuszone kolejnymi falami strachu i niepewności.
- Ty! Ty tam! Ko'ora!
Idzie ku niemu i przysiada się. Oczy patrzących kierują się nagle w inną stronę.
- Ko'ora szukał rey'kyuu dame przez mutabe to agihiri. Ko'ora wytrwały.
- To... to jest stwierdzenie, nie pytanie, prawda?
- Ko'ora marukahu to sorimi no ga'ar de.
Uśmiecha się kpiąco, ale jej oczy pozostają czujne i zimne.
- Racja, tu mnie masz. Moje następne pytanie będzie mądrzejsze.
- Ko'ora nie ostrzy noży w szafce bez celu.
- Słucham?
- Nic takiego, rey'kyuu dame wciąż nie jest ona biegła w tsorugi no ame.
Nie traci opanowania ani na chwilę, gładko przechodząc od potknięcia do uniku i ataku.
- Czego chce ko'ora?
- Hm... skoro udało mi się wreszcie zwrócić twoją uwagę... słyszałem, że poszukujesz pewnych informacji... a ja je mam.
Milczenie. Nawet, jeśli targają nią silne emocje, jej twarz pozostaje niewzruszona.
- Ko'ora tonoko daimu de.
- Ależ oczywiście, proszę... oto-
- Nie, rey'kyuu dame nie chce sareko. Sareko kłamie. Ko'ora pokaże sorimi.
Jego twarz blednie, a jej jest wciąż jak wykuta z kamienia.
- A-Ale... nie... nie oszaleję od tego, p-prawda?
- Skoro ko'ora przetrwał tyle shimunimi, to ko'ora nie będzie talomune-shi. Ko'ora pokaże sorimi.
On zagryza wargę. Nagle gra stała się niewarta świeczki.
- Słuchaj... nie pozwolę ci wejść do mojego-
- Yutari-mo, ko'ora!!!
- O żesz... do-o-obrze, r-rób co chcesz, ty-tylko wyjmij ten sz-sztylet ze stołu i nie narób w m-m-mojej g-głowie zbyt w-wielu zniszczeń...
- Rey'kyuu dame potrafi być delikatna, gdy trzeba, i rorugaru, gdy ma na to ochotę... ale rey'kyuu dame postara się być delikatna dla sorimi.
- No to... heh... zaczynajmy...
Śmiech.
- Ko'ora marukahu to sorimi agamu no ga'ar tama de! Nie tutaj. Ko'ora pójdzie z rey'kyuu dame do mozuko.
- Uch... czy to absolutnie-
- Yutari, ko'ora.
Jej uśmiech kryje w sobie ostrze. Za późno na zmianę zdania...

***

- Zaczynajmy, ko-ora.
Ciemność...

***

- Ko'ora nen talomune-shi. Ko'ora cały, sorimi cały. Ko'ora bał się nadaremno. Rey'kyuu dame dobra dla sakede. Informacje bardzo się przydadzą.
- Uch... a co z moją nagrodą?
- A czego ko'ora chce? Aruhiri? Nenneshimunimi? Morozoku-da? Rey'kyuu dame może dać wszystko.
- Cóż... pragnę tylko... e-eem... rei'dagi. - Obce słowa ciężko przechodzą przez gardło, kalecząc mohluk.
Chwila ciszy. Zabije go? Zgodzi się?
- Cóż za zuchwała i naiwna prośba! Tylko reyi'daji?!
Śmiech. Szczery, głośny i nieco prześmiewczy.
- Rey'kyuu dame się zgadza, ale nie w mozuko. Ko'ora pójdzie z rey'kyuu dame do lotohori. Kto wie, może rey'kyuu dame zrobi z ko'ora noriko akemi?

***

Lotohori. Kilka mohrin'n później.
- Ko'ora... wytrwały... rey'kyuu dame nie sądziła... że zwykły ko'ora... zna tajniki hame'xoitrah...
- U-Uch... jeszcze raz, rei'kiu damme... onegai... jeszcze raz...
Śmiech.
- Sanno, ko'ora. To rey'kyuu dame powinna prosić ko'ora o więcej, namuso gdyby rey'kyuu dame mogła o coś takiego prosić.
- Czy... czy spotkamy się jeszcze kiedyś, rei'kiu damme? Jesteś niesamowita... kocham c-
- Zendo! Niech ko'ora nie myli noriko z reyi'daji! Rey'kyuu dame nie może noriko z ko'ora. Tamonari zabrania.
- W takim razie... pozwól mi jeszcze raz utonąć...
- Sanno, ko'ora... sa-a-a-a-ach! Ach... anno... tanede ko'ora sairi temere te rey'kyuu dame sakede... sanno... ni-niżej...

~twórczość GG~